poniedziałek, lutego 13

Noble Health, czyli prosta droga do pięknej sylwetki

Noble Health, czyli prosta droga do pięknej sylwetki
Dzień dobry, kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym opowiem Wam trochę o firmie, która w swoim asortymencie oferuje suplementy umożliwiające szybsze i prostsze osiągnięcie wymarzonego celu wielu z nas- idealnej sylwetki. Jesteście ciekawi, jakie produkty testuję i jakie mam o nich zdanie? Jeśli tak, serdecznie zapraszam do dalszej części postu :)


W moich rękach znalazło się sporo suplementów. Zacznijmy po kolei.


Firma Noble Health w swojej gamie posiada produkty, wśród których moim zdaniem każdy znajdzie coś dla siebie. Możemy znaleźć tam nawet kremy do twarzy, których przyznam, jestem bardzo ciekawa. Dziś przedstawię Wam 4 suplementy, które najbardziej przypadły mi do gustu i przede wszystkim takie, które naprawdę działają! Niestety, wiele "suplementów" to tylko pic na wodę, który działa właściwie tylko na naszą psychikę. Odkąd stosuję produkty NH, mogę obiektywnie stwierdzić, że działanie jest widoczne gołym okiem, a nie tylko w mojej głowie ;)



Pierwsze suplementy, to zestaw Get Slim Morning & Night. Z opisu producenta- jest to czterotygodniowy kompleksowy system redukcji wagi- dodaje energii, redukuje apetyt oraz spala tłuszcz. Został uhonorowany nagrodą "Prix de Beaute Cosmopolitan 2015". W składzie części "Morning" znajdziemy składniki takie jak: ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z zielonej kawy, ekstrakt z papryki Cayenne, chrom, witaminę B6 i B12 oraz owoc gorzkiej pomarańczy.  Bardzo ważne jest dla mnie to, że w produktach NH nie ma żadnej chemii. Wszystkie składniki to czysta natura. O wiele bardziej wolę "wkładać" w siebie to, co dała nam matka natura niż to, co stworzono w laboratorium. Natomiast w składzie części "Night" otrzymamy m.in.: aloes, chmiel, skrzyp polny, ryboflaminę, tiaminę, witaminy B6 i B12 oraz cynk. Moim zdaniem skład zestawu jest naprawdę świetnie dopracowany. Po mniej więcej 2 tygodniach kuracji zaczęłam zauważać pierwsze efekty :)



Kolejny produkt to Get Slim Cellulite, czyli 45-dniowa kuracja, dzięki której możemy pozbyć się uciążliwego dla wielu z nas cellulitu. Zawiera w sobie składniki ujędrniające, odchudzające oraz utleniające. W składzie znajdziemy dobroci takie jak: kapsaicyna, wyciąg z morszczynu, morwę białą, polifenole z pestek winogron, ekstrakt z kory sosny śródziemnomorskiej oraz witaminę C. Przyznam, że kiedyś byłam zdania, że na cellulit lepiej stosować produkty, które działają od zewnątrz. Jednak odkąd poznałam ten suplement- zmieniłam zdanie. Chyba jednak o wiele lepiej jest działać od środka. Jeśli któraś z Was zmaga się z problemem, jakim jest cellulit- zdecydowanie, dziewczyny, nie zawiedziecie się!




I moja perełka! Hydrodren! Jest to produkt, który najbardziej zmotywował mnie do działania. Okazuje się, że w moim organizmie było naprawdę sporo odłożonej wody. Dzięki tym tabletkom- pozbyłam się problemu. I mówię to Wam z czyściutkim jak łza sumieniem! Mój organizm przeszedł srogi detox, który zdecydowanie był mu bardzo potrzebny. W Hydrodrenie znajdziemy składniki takie jak: pokrzywa, mniszek, korzeń pietruszki, ziele pokrzywy, korzeń mniszka, ostrokrzew paragwajski, ziele skrzypu polnego, magnez czy karczoch zwyczajny. 




Ostatni suplement, to Fit Body Control, czyli produkt zmniejszający uczucie głodu oraz regulujący poziom cukru we krwi- coś idealnego dla osób dążących do utraty zbędnych kilogramów. Zawiera składniki takie jak: garcinia cambogia, ekstrakt z liści moringa, morwę białą czy chrom. Również mój ulubieniec. Szczerze mówiąc, ciężko mi wybrać najlepszy suplement i o każdym mogłabym się rozwodzić godzinami. W dodatku zauważyłam, że asortyment firmy bardzo się powiększył, odkąd zaczęłam swoje testowanie. Już zauważyłam sporo produktów, które zapowiadają się bardzo zachęcająco. Produkt ze zdjęcia aktualnie jest nieodłącznym elementem mojego śniadania! I wiecie co? Działa!

Odkąd stosuję w swojej diecie suplementy Noble Health wiem, co znaczy najwyższa półka dbania o nasze zdrowie. Jestem po wielkim wrażeniem tego, ile dobrego dla naszego ciała i organizmu może zdziałać jedna kapsułka!

Kochani, stosujecie suplementy? Znacie markę Noble Health? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! :)

Buziaki!

czwartek, lutego 9

Cocolita.pl | Haul kosmetyczny + kod rabatowy!

Cocolita.pl | Haul kosmetyczny + kod rabatowy!
Dzień dobry, kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym pokażę Wam nowości, które otrzymałam od drogerii internetowej Cocolita.pl :)
Część produktów wybrałam sama, natomiast w mojej paczce znalazły się również niespodzianki. Jesteście ciekawi, co nowego pojawiło się w mojej toaletce? Jeśli tak, to zapraszam na dalszą część postu! :)


Wybierając kosmetyki, tym razem zwróciłam szczególną uwagę na to, co powoli mi się kończy i to, co powinnam uzupełnić. Przyznam, że na stronie Cocolity spędziłam ładnych kilka godzin, wybór i ogrom różnego rodzaju produktów jest powalający, a ja oczywiście nie umiałam się zdecydować ;) Zacznijmy od rzeczy, które wybrałam sama!


1. Płynna matowa pomadka Golden Rose, w odcieniu 03.
Tę serię pomadek znam od dawna i uwielbiam. Mam już sporo kolorów, dlatego nie mogłam odmówić sobie kolejnego. Jest to piękny odcień brudnego różu, który moim zdaniem jest perfekcyjnym dziennym kolorem. Niewiele różni się od koloru ust, trzyma się ładnych kilka godzin bez najmniejszych poprawek. Pomadkę znajdziecie tutaj: KLIK


2. Baza wzmacniająca kolor pomadki MUA Luxe.
Produkt, którego byłam niesamowicie ciekawa. Często trafiamy na pomadki, z których pigmentacji nie do końca jesteśmy zadowolone. Ta baza powinna rozwiązać ten problem i wydobyć głębię koloru z każdej szminki. Jestem już po kilku pierwszych użyciach i przyznaję, że produkt rzeczywiście sprawia, że każda pomadka ma nieco więcej koloru. Myślę, że warto zwrócić uwagę na ten produkt, ponieważ wbrew pozorom jest bardzo, ale to bardzo przydatny. Dodatkowo cena jest świetna, sprawdźcie tutaj: KLIK


3. Mgiełka utrwalająca makijaż Golden Rose.
Kolejna nowość, której nie mogłam się oprzeć. Akurat kończyła mi się moja mgiełka z Inglota, więc postanowiłam spróbować czegoś nowego. Osobiście nie wyobrażam sobie wykończenia makijażu bez użycia mgiełki. Z tej jestem póki co bardzo zadowolona. Rzeczywiście przedłuża trwałość makijażu i sprawia, że wygląda o wiele lepiej. Jedynym małym minusem jest to, że rozpyla dość dużą i bardzo mokrą mgiełkę. Atomizer mógłby być minimalnie delikatniejszy. Produkt znajdziecie tutaj: KLIK


4. Kredka do oczu Golden Rose, w odcieniu 426.
Idealna na linię wodną. Kredki z GR zawsze spełniają moje oczekiwania, więc bez wahania dorzuciłam ją do zamówienia. Jak zawsze- jestem bardzo zadowolona. Kredka ładnie czyści linię wodną i jest trwała. Kredkę znajdziecie tutaj: KLIK


5. Długotrwały żel do stylizacji brwi Golden Rose.
Słyszałam o tym produkcie bardzo dobre opinie, więc od razu wiedziałam, że muszę go wypróbować. Wcześniej używałam żelu Brow Artist Plumper i przyznam, że nie do końca radził sobie z włoskami moich brwi. Ten produkt natomiast, jest jak cement. Trzyma się perfekcyjnie dopóki go nie zmyję, idealnie wyczesuje brwi i trzyma je w ryzach. Trzy razy tak! Żel znajdziecie tutaj: KLIK


6. Eyeliner w pisaku Super Liner Perfect Slim od L'oreal.
Moim zdaniem najlepszy drogeryjny eyeliner. Kiedy szukam czegoś w cenie drogeryjnej, zawsze sięgam właśnie po niego. Jest prosty w użyciu, trwały, a jego czerń jest nieziemska. Jeden z moich hitów! Eyeliner znajdziecie tutaj: KLIK


7. Cień foliowy Makeup Revolution, w odcieniu Rose Gold.
Moje drugie opakowanie tego produktu. Według mnie są to jedne z lepszych produktów do oczu dostępnych na polskim rynku. Można używać go na mokro z bazą, która dołączona jest do opakowania lub na sucho. Ja lubię obie wersje. Cień daje dosłownie efekt lustra na oku, a w dodatku sam odcień jest przepiękny. Serdecznie polecam! Cień znajdziecie tutaj: KLIK


8. Błyszczący eyeliner Extreme Sparkle, Golden Rose, w odcieniu 101.
Dużo czytałam na temat tych eyelinerów, praktycznie same pozytywy. W związku z karnawałem i okresem, w którym wykonujemy mocniejsze i bardziej błyszczące makijaże, postanowiłam go wypróbować. Jestem w nim zakochana! Myślę, że na blogu pojawi się makijaż z jego użyciem- wtedy będziecie mogli zobaczyć cudowny efekt, jaki można nim uzyskać! Eyeliner znajdziecie tutaj: KLIK


9. Pomada do brwi Freedom Makeup, w odcieniu Ebony.
Poprzednio używałam pomady z Inglota oraz Anastasii Beverly Hilss. Z tej drugiej byłam najbardziej zadowolona. W tym przypadku jednak, według mnie, Freedom jest o wiele lepsza od Inglota. O wiele bardziej podoba mi się konsystencja, trwałość również jest nieco lepsza. Moim zdaniem, produkt jest zdecydowanie wart uwagi. Pomadę znajdziecie tutaj: KLIK

Przejdźmy teraz do produktów, które znalazły się w mojej paczce dodatkowo.


10. Świeca zapachowa Kringle Candle, o zapachu Comfy Sweater.
Typowy ciężki, zimowy zapach. Według mnie cudowny. Gdyby obecną porę roku dało się zamknąć w słoiczku, to pachniałaby właśnie tak. Pokochałam ten zapach i wkrótce na pewno zaopatrzę się w większą wersję! Świeczkę znajdziecie tutaj: KLIK


11. Róż do policzków Makeup Revolution Blushing Heart.
To już moje drugie opakowanie tego różu. Ponieważ nie wykończyłam poprzedniego, to trafiło do mojej mamy. W swojej kolekcji mam kilka serduszek i uważam, że są to produkty jak najbardziej godne polecenia. Powinnyście wypróbować! Róż znajdziecie tutaj: KLIK


12. Pomadka w kredce Hean, w odcieniu 01.
Pomadek nigdy za wiele! Szczególnie w tak pięknym odcieniu nude, jak ten. Po kilku pierwszych użyciach przyznam, że jestem mile zaskoczona trwałością i komfortem noszenia. Chętnie przetestowałabym inne kolory, a Wam doradzam to samo :) Pomadkę znajdziecie tutaj: KLIK


13. Paleta cieni do powiek Sleek "All night long".
Piękna paletka cieni w neutralnych odcieniach. Uwielbiam takie kolory. Ta paleta również wędruje do mojej mamy. Pigmentacja jest powalająca, szczególnie jak za tą cenę. Pierwsze paletki, z jakimi miałam do czynienia były właśnie ze Sleeka, dlatego mam do tej firmy duży sentyment ;) Paletkę znajdziecie tutaj: KLIK


14. Intensywnie nawilżająca maseczka w płachcie, Skin79.
Jestem miłośniczką maseczek w płachcie. Zdecydowanie bardziej wolę je od innych rodzajów. Te ze Skin79 są naprawdę świetne, dlatego cieszę się, że znalazłam ją w swojej paczce. Maseczkę znajdziecie tutaj: KLIK

To już wszystkie produkty, które otrzymałam od drogerii Cocolita. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, co najbardziej przykuło Waszą uwagę i czego recenzję chcielibyście przeczytać!

Dodatkowo, mam dla Was kod rabatowy! Na hasło "CC205113" otrzymacie 10% rabatu. Oferta jest ważna do końca lutego! :)

Buziaki!

poniedziałek, lutego 6

Liferia | Kolejna odsłona nowego boxa kosmetycznego

Liferia | Kolejna odsłona nowego boxa kosmetycznego
Dzień dobry, kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym zaprezentuję Wam kolejną odsłonę nowego pudełka kosmetycznego, które jakiś czas temu pojawiło się na polskim rynku. Tym razem również Liferia pozytywnie mnie zaskoczyła. Jesteście ciekawi, dlaczego? Koniecznie zostańcie ze mną! :)


W każdym pudełku czeka na nas 5-6 produktów, które pochodzą z całego świata. Z reguły wszystkie są pełnowymiarowe, co dla mnie jest bardzo dużym plusem, nie znoszę znajdywać w boxach kosmetycznych próbek i miniaturek. Zajrzyjmy do środka :)



1. Wygładzający żel z aloesem firmy Mizon, Korea, 37zł/50ml.
Ostatnio bardzo popularny produkt. Ma wszechstronne działanie, teoretycznie możemy go stosować na wszystko. Moim zdaniem to świetna alternatywna, na przykład na wyjazdy. Jestem bardzo zadowolona z obecności tego produktu w pudełku. Koreańska pielęgnacja ostatnio podbija Polskę, dlatego dobrą opcją jest testowanie nowości.



2. Regenerujący krem do ciała i rąk z kolagenem i ekstraktem ze śluzu ślimaka, Instituto Espanol, Hiszpania, 17zł/200ml.
Niesamowite działanie kolagenu i śluzu ślimaka sprawia, że przebarwienia bledną, zmarszczki stają się wygładzone, a blizny zauważalnie się zmniejszają. Kremu używam od około dwóch tygodni i jestem bardzo zadowolona. Może nie zauważyłam jeszcze fenomenalnych efektów usuwania blizn, ale skóra jest wygładzona i koloryt rzeczywiście się wyrównuje.


3. Mineralny cień do powiek, odcień Sea Shell, Neauty, Polska, 15zł.
Jest to bardzo intensywnie rozświetlający odcień beżu z poświatą pudrowego różu. Pięknie podkreśla kolor tęczówki. Z racji tego, że jest produktem mineralnym, nie zawiera konserwantów ani innych szkodliwych substancji. Cienia używałam kilka razy do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka i przyznam, że w tej roli sprawuje się bardzo dobrze.



4. Żel do mycia twarzy i oczu, Tołpa, Polska, 21zł/150ml.
Produkt usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia. Markę Tołpa znam i bardzo cenię, więc jestem zadowolona z obecności tego produktu w pudełku. Żel ma również łagodzić podrażnienia, odświeżać i regenerować skórę. Kiedy go przetestuję, na pewno dam Wam znać, jak się sprawdził!


5. Prasowany róż mineralny, VG Professional, Hiszpania, 76zł.
Paleta zawiera w sobie dwa odcienie różu, pędzelek oraz lusterko. Zawiera filtr SPF15. Ma świetną pigmentację i nie tworzy efektu maski. Jako produkt mineralny nie zawiera konserwantów ani innych szkodliwych substancji. Odkąd otrzymałam pudełko- używam go praktycznie codziennie. Jest idealny na dzień i świetnie się trzyma, nie znika w ciągu dnia. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona!


5*. Oczyszczająca bąbelkująca maseczka w płachcie, Mizon, ok. 20zł.
Produkt dodatkowy, kolejna rzecz z pielęgnacji koreańskiej. Bardzo duży plus. Dodatkowo- bardzo pożądany w ostatnim czasie produkt. Bąbelkujące maski podbijają nasz rynek. Po testach podzielę się z Wami opinią.

To już wszystkie produkty, które znalazły się w tej edycji pudełka. Co o nich sądzicie? Moim zdaniem box jest świetny, z niecierpliwością czekam na kolejną edycję! :)

 Buziaki!

poniedziałek, stycznia 30

Sili Sponge | Czy pobiła Beauty Blender?

Sili Sponge | Czy pobiła Beauty Blender?
Dzień dobry, kochani!
Dzisiaj przychodzę z postem, który przez wielu z Was był bardzo wyczekiwany. A mianowicie- jakiś czas temu w internecie pojawiła się ogromna fala zainteresowania nowością na rynku kosmetycznym- silikonową gąbeczką do nakładania podkładu marki Molly Cosmetics. Wzbudziła wiele kontrowersji, spora część osób porównywała ją do silikonowej wkładki z biustonosza, inni z kolei byli zachwyceni innowacyjną technologią, której naprzeciw wyszła marka produkująca gąbkę. Dziś opowiem Wam, czy naprawdę jest warta zachodu i przede wszystkim- czy pobija kultowy już Beauty Blender?



Jak widzicie na zdjęciu tytułowym, gąbka jest dość mała, w owalnym kształcie. Przyjrzyjmy się jej z bliska.



Pierwsze wrażenie
Na pierwszy rzut oka gąbeczka jest bardzo niepozorna- kawałek przezroczystego silikonu, którzy rzekomo ma idealnie nałożyć podkład? Otóż tak. Gąbka jest niesamowicie miękka, elastyczna i dopasowuje się do kształtu naszej twarzy. Wygląda na wykonaną porządnie i dokładnie.



Jak widzicie, gąbeczka mocno marszczy się przy zginaniu, jednak nie przeraźcie się- nie nakładamy produkty tą powyginaną stroną. Wielką zaletą Sili Sponge jest to, że jest bardzo higienicznym rozwiązaniem. Po aplikacji podkładu lub korektora, wystarczy przemyć ją wodą lub płynem micelarnym- od razu jest czysta i gotowa do następnego użycia. Gąbka nie pozostawia smug, nie tworzy efektu maski. Aplikacja produktów płynnych z jej pomocą jest naprawdę bardzo przyjemna. Uczucie przy nakładaniu również jest bardzo miłe- jest delikatna i miękka.



Oszczędność!
Kolejna bardzo istotna rzecz, to ogromna oszczędność podkładu. Przy użyciu Beauty Blendera, na całą twarz używam około 2-3 pompki. Przy użyciu Sili Sponge wystarcza maksymalnie półtorej.
Aplikację podkładu rozpoczynam od rozsmarowania produktu po skórze, a następnie wklepuję go. Jest to proces, który idealnie sprawdza się w połączeniu z silikonową gąbką. Odkąd pierwszy raz użyłam Sili Sponge, nie mogę się z nią rozstać. Na pewno każda z nas zna to uczucie, kiedy już zasiadamy do tworzenia makijażu i nagle przypominamy sobie, że nie zmoczyłyśmy Beauty Blendera ;) Tutaj nie mamy tego problemu- gąbki nie musimy moczyć, wyciskać, ani nic innego z czynności, których wymaga od nas BB. Trwałość absolutnie niczym nie różni się od tej nakładanej typową gąbką. Podkład tak samo dobrze wtapia się w skórę i pozostaje na niej nienaruszony.

Podsumowanie!
Ogólnie z Sili Sponge jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona! Uważam, że jest to naprawdę świetna alternatywa dla Beauty Blendera. Oczywiście z używania BB nie zrezygnuję, jednak Sili jest tak samo dobra, a do tego pozwala zaoszczędzić sporą ilość podkładu. Czy warto w nią zainwestować? Moim zdaniem tak. Kosmetyki Molly Cosmetics możecie kupić na polskiej stronie Visage Shop, która obecnie jest jedynym dystrybutorem ich produktów. Polecam ją każdemu, kto ceni sobie łatwość i szybkość aplikacji idącą w parze ze świetną jakością.!

Co sądzicie o Sili Sponge? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach! :)
Buziaki!

poniedziałek, stycznia 23

Haul: Zaful, Gamiss, Sammydress, Dresslily

Haul: Zaful, Gamiss, Sammydress, Dresslily
Dzień dobry, kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem, w którym pokażę Wam dość duży haul z zagranicznych stron. Średnio co miesiąc wybieram rzeczy w kilku sklepach, tym razem jest tego naprawdę sporo!


Zaczniemy od każdego sklepu po kolei. Na pierwszy ogień pójdzie Zaful- tutaj moja mama wybrała sobie dwie torebki. Niestety, nie był to trafiony wybór. Aczkolwiek, zobaczcie :)



Torebka teoretycznie jest całkiem ładna, jednak materiał, z którego została wykonana pozostawia wiele do życzenia.

 Torebkę możecie kupić tutaj: KLIK



Kolejna torebka jest całkiem ładna, jednak ktoś, kto ją szył zapomniał o jednym uchwycie na długi pasek ;)

Torebkę możecie kupić tutaj: KLIK

Kolejnym sklepem jest Gamiss. Tutaj wybrałam już rzeczy dla siebie.



Botki są ładne, aczkolwiek "używam" ich tylko do wychodzenia gdzieś blisko, raczej nie nadają się na większe wyjścia, czy wypady w miasto. Ogólnie dobrze wykonane, wyglądają na dość solidne :)

Botki możecie kupić tutaj: KLIK



Kolejna rzecz, to czarna bluzka z koronką i siateczką. Jestem w niej totalnie zakochana. Jedynym minusem jest to, że zdecydowanie będę musiała ją skrócić- sięga mi do połowy uda, czego bardzo nie lubię :)

Bluzkę możecie kupić tutaj: KLIK



Ostatnia rzecz, to koszula w paski z koronką. Moja ulubiona, jest przepiękna! :)

Koszulę możecie kupić tutaj: KLIK

Kolejny sklep to Sammydress. Tutaj również wybrałam rzeczy dla siebie, sami zobaczcie, co wpadło w moje ręce!



Pierwsza rzecz, to różowy płaszczyk, który zamówiłam z myślą już o sezonie wiosennym. Uwielbiam odcień pudrowego różu, więc od razu się w nim zakochałam. Jest bardzo porządny i naprawdę śliczny :)

Płaszczyk możecie kupić tutaj: KLIK


Druga rzecz to wielki, ciepły szalik. Również w kolorach, które bardzo lubię. Jest miękki, przyjemny w dotyki i naprawdę grzeje! :)

Szalik możecie kupić tutaj: KLIK



Przedostatnia rzecz, to czarna torebka ze złotym łańcuszkiem i środkiem w panterkę. Jestem w niej zakochana po uszy, to totalny ulubieniec ostatniego miesiąca. Jest bardzo solidnie wykonana, z ładnego materiału, a całość prezentuje się bosko!

Torebkę możecie kupić tutaj: KLIK

Ostatni sklep, to Dresslily. Tutaj również wybrałam kilka rzeczy z myślą o sezonie wiosennym.



Pierwsza rzecz, to workowa torebka w odcieniu pudrowego różu. Przy okazji poprzedniego zamówienia, wybrałam taką samą, tylko szarą. Uwielbiam je! Na pewno nie skończę na tych dwóch kolorach i przy kolejnych zamówieniach skuszę się na kolejne :)

Torebkę możecie kupić tutaj: KLIK



Druga rzecz, to a'la zamszowa pudrowa narzutka z satynowym środkiem. Jestem nią zachwycona i, mimo że miała poczekać aż do wiosny, to od kilku tygodni chodzę w niej bardzo często :)

Narzutkę możecie kupić tutaj: KLIK



Trzecia rzecz, to biała koszula z koronkowymi wstawkami. Tutaj również przyznam, że przy okazji poprzedniego zamówienia wybrałam taką samą, ale czarną. Spodobała mi się na tyle, że postanowiłam zaopatrzyć się w jeszcze jeden uniwersalny kolor :)

Koszulę możecie kupić tutaj: KLIK



Ostatnia rzecz, to czarny koronkowy biustonosz. Przyznam, że bardzo wahałam się przed zamawianiem na zagranicznych stronach bielizny, jednak ostatecznie zdecydowałam się i nie żałuję. Jest dobrze wykonany i bardzo ładnie leży :)

Biustonosz możecie kupić tutaj: KLIK

Kochani, na dziś to już wszystko. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, które rzeczy najbardziej się Wam podobają.
P.S! Będę bardzo wdzięczna, jeśli poklikacie w linki! :)

Buziaki!
Copyright © 2016 killukitty , Blogger